Dziś mamy 8 sierpnia 2022, poniedziałek, imieniny obchodzą:

25 lutego 2015
Wywiad z Heleną Dalke, biegaczką CWZS Zawiszy Bydgoszcz

„Lubię stawiać poprzeczkę coraz wyżej”

fot. pow.

fot. pow.

Halowe mistrzostwo Polski juniorów i juniorów młodszych, złote medale na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży oraz powołanie do kadry narodowej to tylko najważniejsze sukcesy Heleny Dalke#. Jej zapał i determinacja to z kolei klucz do kolejnych. Jak przebiega kariera utalentowanej biegaczki?

Kamil Białka: Może nie będę oryginalny, ale zacznę od klasycznego pytania – jak zaczęła się Twoja przygoda z bieganiem? To było w trzeciej klasie podstawówki, tak?

Helena Dalke: Tak, wszystko zaczęło się od czwartków lekkoatletycznych. Siostra zaczęła jeździć na treningi do Szubina, a ja z nią na czwartki. Po roku zadzwonił do mnie trener z pytaniem, czy nie zechciałabym przyjechać na trening. Przez rok trenowałyśmy razem, jednak siostra zrezygnowała. Ja na trzy lata zostałam w UKB. To była jednak zabawa, fajnie było się ruszać, itd. Z początkiem gimnazjum postanowiłam zająć się tym poważnie i zrobić krok do przodu. Zdecydowałam się przyjść tu (do Bydgoszczy – dop. red.) do gimnazjum i poszukałam sobie trenera. Chciałam się po prostu rozwijać.

KB: Mieszkasz w Dziewierzewie, uczysz się w Bydgoszczy i trenujesz na Zawiszy. Jak udaje Ci się to logistycznie poukładać?

HD: Od poniedziałku do soboty mieszkam w bursie i w weekendy ewentualnie przyjeżdżam do domu, choć udaje mi się to co około 3-4 tygodnie. Od listopada dodatkowo co dwa tygodnie jeżdżę na obozy.

„Lubię stawiać poprzeczkę coraz wyżej”

KB: To się nazywa życie w biegu. Ale podobno jesteś tytanem pracy. Prawda czy plotka?

HD: Prawda! Lubię stawiać poprzeczkę coraz wyżej, lecz nie wierzę w siebie. Wszyscy mi powtarzają, że to źle. Taki motor napędowy jest dopiero po zawodach. Teraz, po starcie w Toruniu, nabrałam pędu, dostałam dodatkowej energii. W bieganiu jestem zakochana od dziecka. Cały czas mam chęci, ale gdy w końcu przychodzi wynik i moment, że jest dobrze, to jeszcze bardziej się chce.

KB: Powiedziałaś, że nie wierzysz w siebie. Nie nawiedziły Cię kiedyś myśli, aby zostawić to wszystko?

HD: Był taki okres. Przyszłam tu, do Bydgoszczy, i to była taka odskocznia – zero rodziny, nie wracałam do domu na weekendy. Przez pierwsze dwa lata gimnazjum był taki okres krytyczny, w którym wahałam się. Wiedziałam, że do Szubina nie wrócę trenować, a powrót do Dziewierzewa oznaczałby koniec z trenowaniem. To było takie być albo nie być.

„[…] oni mi mówią, że mam wierzyć w siebie i jestem w stanie zrobić duże rzeczy”

KB: Jakie jest wsparcie Twojej osoby ze strony klubu? Trenowałaś w UKB, teraz w Zawiszy. Komu zawdzięczasz swoje sukcesy?

HD: Na pewno rodzicom. Duże wsparcie dają również trenerzy. To oni mi mówią, że mam wierzyć w siebie i jestem w stanie zrobić duże rzeczy. Ja nie jestem w stanie im przytaknąć (śmiech). Jeśli chodzi o różnice pomiędzy UKB a Zawiszą, to jest ona kolosalna. Nie chodzi o same ośrodki i stadiony. Mamy więcej sprzętu, bardzo dobrze wyposażoną siłownię. Myślę, że gdybym została w Szubinie, nie miałabym takiego wsparcia przy wyjazdach i obozach.

KB: Duże przełożenie ma to na wynik?

HD: Jasne, że tak. Każdy trener jest inny. Trenuję u opiekuna kadry narodowej sprinterek. On ma do czynienia z zawodniczkami wysokiej rangi. W Szubinie to nie to samo – teraz jest tam dużo początkujących, choć za moich czasów w barwach UKB było kilka zdolnych osób, które także wybiły się gdzieś wyżej. Mimo wszystko cieszę się, że przyszłam tu, do Bydgoszczy.

KB: Rodzice i trenerzy pomagają, a nagrodą za Twoją ciężką pracę jest powołanie do kadry narodowej. Dostałaś się tam po sezonie 2012. Czy to był ten najlepszy w karierze?

HD: W 2012 roku pierwszy raz wygrałam Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży i to był taki przełom, bowiem dotychczas zdobywałam srebrne i brązowe medale. Ale chyba najbardziej zadowolona jestem z tegorocznego występu w hali. To był bodajże już szósty złoty medal, ale cieszę się z niego najbardziej. Osiągnęłam kolosalny wynik i  nadal nie mogę w to uwierzyć.

„Byłam bardzo zaskoczona, bo nie spodziewałam się tego”

KB: A jak się dowiedziałeś o powołaniu do kadry?

HD: Trener kazał mi zostać po treningu i poinformował mnie, że za dwa tygodnie jadę na obóz kadrowy. To była szybka piłka. Byłam bardzo zaskoczona, bo nie spodziewałam się tego.

„W szkole nie bywam za często i to wcale nie jest takie fajne”

KB: Z czym wiążą się obowiązki kadrowiczki?

HD: Mam obowiązek jeździć na obozy. Pierwszy z nich jest w listopadzie, a ostatni w marcu. Ewentualnie klimatyczny w kwietniu. Jeśli do takowego nie dojdzie, w zamian trenujemy w kraju. W szkole nie bywam za często i to wcale nie jest takie fajne. W tym roku mam maturę i powiem Ci, że ciężko to widzę. Poza tym są imprezy międzynarodowe. W czerwcu byłam w Baku na europejskich kwalifikacjach do IO młodzieży.

„Nie jestem za szybka, choć w tym sezonie się poprawiłam”

KB: Matura ciężka sprawa, podobnie jak najtrudniejszy dystans czterystu metrów – połączenie szybkości z wytrzymałością. Co Cię skłoniło, by biegać tak trudną konkurencję?

- Czy pobiegniesz wolno, czy pobiegniesz szybko, będziesz na końcu zmęczony. Na czwartkach biegałam 300 i jak przychodziłam do Bydgoszczy, miałam określony dystans. Teraz nie było już sensu wracać do setki, czy też dwu. Nie jestem za szybka, choć w tym sezonie się poprawiłam, ale mam właśnie dużą wytrzymałość i to zaważyło, że 400, a nie 100.

Toruń i mistrzostwo Polski, start więc wymarzony. Po zeszłorocznym występie w Spale spodziewałaś się kolejnego złota? Była presja, czy raczej wynik był tu pewną niewiadomą?

- Czułam się mocno, bo strasznie mocno weszłam w treningi, w takiej przysłowiowej petardzie. Ale dziewczyna, która była trzecia, Ola Szczerbaczewicz, była w zeszłym roku na mistrzostwach świata w Stanach i do eliminacji strasznie jej się bałam. W eliminacjach pobiegła nie najlepiej i zaczęłam się bać Karoliny Gesek, srebrnej medalistki. Wiedziałam, że jest mocna i nie spodziewałam się. Tak jak wspominałam – wątpię w swoje siły. Wchodząc w bloki, nie jestem pewna swego.

„Byłam strasznie zestresowana”

KB: Przekłada się to na mniejszą presję?

HD: Wiesz co, presja jest zawsze. Wychodzi ona choćby z wygranej OOM, obecności trenera oraz rodziców. Gdyby nie było presji, nie byłoby stresu. A byłam strasznie zestresowana. Przed każdymi zawodami, gdy myślę o starcie, jest strasznie. Dopiero na rozgrzewce to wszystko opada. Jak już stajemy na płycie stadionu, wszystko ze mnie schodzi. Wyciszam się i wiem, co mam robić.

„Jak spojrzałam na zegar i zobaczyłam swój wynik, to byłam w ciężkim szoku”

KB: W Toruniu 54.78 i rekord życiowy. Jesteś zadowolona z tego wyniku? To rezultat gorszy o 1.78 sekundy od trzeciego na świecie wśród juniorek. Ile pracy i jaki trening składa się na te niespełna dwie sekundy?

HD: To raczej wytrzymałość i dynamika. Dużo zależy też od biegu, nastawienia i w ogóle formy. O 53 sekundach na razie nie myślę. Nie spodziewałam się nawet tych 54.78. Jak spojrzałam na zegar i zobaczyłam swój wynik, to byłam w ciężkim szoku.

KB: Jaka jest różnica między startem w hali a startem na otwartym stadionie?

HD: Podobno na stadionie biega się szybciej, ale ja nie wiem, ile w tym prawdy. Hala charakteryzuje się profilowanymi łukami, przez co masz podbiegi i zbiegi, jest inne podłoże. Na stadionie biegniesz cały czas płasko. Ja mimo wszystko wolę starty w hali. Może już tak w psychice mam.

„Trening nie zawsze przekłada się na wynik”

KB: Jesteś już mistrzynią Polski, co dalej? Jaki jest Twój kolejny cel?

HD: Mistrzostwa Europy w Ekskilstunie. W sumie chciałoby się, nie? (śmiech). Szanse są, zobaczymy jak wykorzystam to, co teraz zrobiłam przed halą i jak będę pracować do sezonu. Trening nie zawsze przekłada się na wynik. Jeśli chodzi o mistrzostwa Polski juniorów, jeszcze nie wiem, co pobiegnę. Moją konkurencją są płotki, więc pewnie trener będzie mnie ku temu przygotowywał. Zobaczymy, jak to będzie wizualnie wyglądało.

KB: A jakie jest minimum na wyjazd do Szwecji?

HD: 54.50. Na stadionie biega się teoretycznie szybciej, więc jest to do zrobienia. Teraz lecimy do Włoch i Hiszpanii. Mam warunki, żeby potrenować i mam nadzieję, że się uda.

KB: Tego Ci właśnie życzę – oczywiście zaraz po gromie medali na wszelakich imprezach!

HD: Dzięki. Muszę jeszcze uwierzyć w siebie i swoje możliwości. „Moje serce i mój umysł będą pchać mnie do walki, gdy moje ręce i nogi będą zbyt słabe" - są to słowa pewnego trenera, które najlepiej opisują, że bieganie to nie są tylko nogi i ręce, które pracują, ale pasja i miłość do tego, co robimy. Mimo wielu wyrzeczeń związanych z trenowaniem, jestem od tego całkowicie uzależniona i nie wyobrażam już sobie swojego życia bez bieżni i rywalizacji.

rozmawiał: Kamil Białka

Oceń artykuł: 128 68

Czytaj również

udostępnij na FB

Komentarze (0) Zgłoś naruszenie zasad

Uwaga! Internauci piszący komentarze na portalu biorą pełną odpowiedzialność za zamieszczane treści. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania, jeżeli uzna, że nie są zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszać normy prawne i obyczajowe. Pamiętaj! -pisząc komentarz, anonimowy jesteś tylko do momentu, gdy nie przekraczasz ustalonych zasad.

Komentarze pisane WIELKIMI LITERAMI będą usuwane!

Dodaj komentarz

kod weryfikacyjny

Akceptuję zasady zamieszczania opinii w serwisie
Komentarz został dodany. Pojawi się po odświeżeniu strony.
Wypełnij wymagane pola!



LOKALNY HIT

Obraz (wym. 42x56)
39,90PLN 20,00PLN
Bezpłatne kontrolowanie sprawności układu kierowniczego
Ochrona środowiska dla firm
od 50PLN
Szkolenia pierwsza pomoc
od 50PLN
Prowadzenie akt osobowych
od 30PLN
Szkolenie okresowe dla pracowników robotniczych
59PLN
Zezwolenie na transport odpadów
od 2000PLN
Analiza stanu bhp w firmie
od 50PLN
0

Wakacje. Czy to dobra pora na początek inwestycji?

W kontekście inwestowania w nieruchomości nie istnieją takie pojęcia# jak lepszy i gorszy czas. Rynek ulega pewnym prawom sezonowości, ale wszystko zależy od tego, czy inwestor dostrzega szansę na zysk. Kiedy pojawia się okazja, trzeba ją wykorzystać. Czasem jest to szczęśliwe zrządzenie losu, ale doświadczeni inwestorzy nieustannie pracują nad tym, aby nic im nie umknęło. Perełka inwestycyjna nie będzie czekać na niezdecydowanego kupca, a szansa często jest tylko jedna. I w żadnej mierze nie wynika z sezonu czy pory roku, a przynajmniej nie dosłownie. Wakacje to tak samo dobry moment na świetną inwestycję, jak okres zimowy czy wiosenny. Jeżeli inwestor nie czuje się pewnie na rynku nieruchomości, ma do wyboru także inne, ciekawe opcje.

(czytaj więcej)
0

Zaprowadź dziecko na bilans zdrowia. Czy badanie jest obowiązkowe?

Bilans zdrowia to okresowe profilaktyczne badanie przeprowadzane na# różnych etapach życia. Pozwala sprawdzić, czy Twoje dziecko rozwija się prawidłowo oraz wcześnie wykryć wady rozwojowe i choroby.

(czytaj więcej)
0

Julia Hladiy z Kowalewa przekazała cenne znalezisko. Tysiącletni krzyżyk

Julia Hladiy, pochodząca z Kowalewa (gmina Szubin), postanowiła# związać swoje życie z Gdańskiem. Tam, od jakiegoś czasu, łowi bursztyny. W lutym tego roku znalazła jantar w kształcie krzyża, pochodzący z XII wieku. Swoje znalezisko oddała do Muzeum Bursztynu w Gdańsku.

(czytaj więcej)
0

Przezorny zawsze ubezpieczony. Czyli jak zadbać o swoje pieniądze na zagranicznym urlopie?

Wakacje to czas relaksu i odpoczynku od zmartwień – przynajmniej w teorii#, niestety w praktyce bywa różnie. Statystyki pokazują, że w popularnych wakacyjnych destynacjach jak Hiszpania czy Portugalia kradzież zdarza się aż 7 razy częściej niż w Polsce[1]. Co więcej, sezon letni sprzyja tego typu przestępstwom. Pochłonięci wypoczynkiem zdarza się, że zapominamy o „pilnowaniu portfela”, a przecież złodzieje „nie robią sobie wolnego”. Dlatego dobrze jeszcze przed wyjazdem pomyśleć o tym, jak ochronić się przed tego typu przestępstwami. O czym warto pamiętać? Radzą eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).

(czytaj więcej)